niedziela, 24 lipca 2016

Brak miejsca na ziemi...

Hejka, dzisiaj chciałabym poruszyć temat wyjazdów.... Możliwe, że podjeliscie już decyzję o nauce w innym mieście może nawet oddalonym o paręnaście lub paredziesiąt kilometrów od domu. To dobrze, bo im bardziej macie pod górę, tym ładniejsze są widoki.
Z domu wyjechałam pod koniec piątej klasy podstawówki, tak to bardzo wcześnie, ale goniłam za marzeniami. Z perspektywy czasu nie mieszkałam daleko od domu, co było bardzo komfortowe, ale oczywiście byłam pod wspaniałą opieką. Mieszkałam w zakonie sióstr Pallotynek w Lidzbarku Warmińskim. Miejscowość jest oddalona o sto dwadzieścia kilometrów od mojego rodzinnego domu. Podobno pierwsze razy są zawsze najgorsze. Ciężko mi było sie odnaleźć na samym początku, ale chyba dałam radę!
Obecnie będzie to moja 3 przeprowadzka i niestety wyjeżdżam dużo dalej.... aż do Krakowa (sześćset kilometrów od domu). Czy sie boję? Nie, no na razie nie odczuwam żadnego strachu. Nie jestem pilną uczennicą i to szkoły boję się najbardziej. Kraków to ogromne i piękne miasto, ale nie wiem czego będzie ode mnie oczekiwało... Najważniejsze jest to, aby zostać sobą. Z natury jestem bardzo otwarta i towarzyska, więc bardzo szybko łapie kontakt z rówieśnikami.
Liceum, przeraża mnie to. Mam nadzieję, że stawię czoła ogromnemu miastu, oraz że nie zmienię się w żadnym stopniu.
Czy żałuję swojego pierwszego wyjazdu? Poniekąd tak, ale to właśnie tam najwięcej przeżyłam i zrozumiałam, że życie nie jest takie kolorowe jakie było dotychczas. Musiałam szybko dorosnąć i wcisnąć w najgłębszy worek i upchac nogą swoje dzieciństwo, które zostało mi bardzo szybko odebrane, przez ludzi którzy mnie otaczali. To była dobra lekcja. Rodzice zawsze próbują uchronić swoje dzieci przed złem, taki instynkt, ale gdy sami przeżyjemy ten zawód i upadniemy na twardy grunt, to najlepiej, to zrozumiemy. Najważniejsze jest aby się uczyć.

"Spieszmy sie kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą."

Dominika Górecka, godzina 00:48
25.07.2016r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz